Limuzyną po Krakowie

2009-09-14

Kaśka te wakacje nie chciała spędzić ponownie w górach. To nic, że ja wolę górskie powietrze i święty spokój, bo moje pieniądze miała zamiar roztrwonić tego roku w nadmorskiej stolicy – w Trójmieście. Świergotała na temat sopockich potańcówek i tłumów na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku. Na nic zdały się moje błagania i przekonania o brudnej gdyńskiej plaży, o nadmiarze turystów i hałaśliwej młodzieży. Mieliśmy po czterdzieści osiem lat, a ona ciągle zachowywała się jak nastolatka. Dnia pierwszego lipca wysiedliśmy z pociągu w Kraków Głównym. No właśnie. Pociągiem! Wyobrażacie sobie? Nasz polonez przechodził ciężki okres w swoim żywocie określany mianem starości i odmówił posłuszeństwa nie towarzysząc nam w urlopie tym razem. Rozejrzałem się po hali dworcowej. Mc Donald, turyści, toalety, turyści, KFC, pamiątki, wypożyczalnia limuzyny Kraków ... Gdyby zobrazować, co wtedy odczułem nad moją głową zaświeciłaby się stuwatowa żarówka. Przecież „Wynajem limuzyny Kraków” mógłby rozwiązać moje problemy z nadmiarem ludności całego kraju skupiającej się akurat w miejscu, które na odpoczynek wybrała moja żona. Kaśka zauważyła mój przylepiony wzrok do neonu „Wypożyczalnia samochodów Kraków”. W porę zreflektowałem się i powiedziałem, że przecież moja dama nie będzie jeździć po najbardziej znanym kurorcie tramwajem. Znowu w ten charakterystyczny sposób zaświeciły jej się oczka. To ona pierwsza minęła drzwi z logo „Wypożyczalnia samochodów Kraków”. Tleniona blondynka przywitała nas uśmiechem: „Wynajem samochodów Kraków. W czym mogę służyć?” Nim otworzyłem usta Kaśka krzyknęła blondynie prosto do ucha: „Ten!” wskazując na czarne Infinity. Zaskoczyło mnie, że „Wypożyczalnia limuzyny Kraków” ma w swojej ofercie takie luksusowe auta. Ah, Katarzyna jednak wie co dobre. Podszedłem do auta patrząc na cenę wynajmu. Na karteczce przyczepionej do bocznego lusterka widniało z jednej strony logo firmy „Wypożyczalnia samochodów Gdańsk”, a na drugiej cena wynajmu za dobę. Ku mojemu zdumieniu i uciesze mojej lubej wywnioskowałem, że stać nas na te kilka dni luksusu. Tleniona blondynka podała mi odpowiednie formularze, jakie każdy korzystający z „Wynajem samochodów Gdańsk” musi wypełnić. Jeszcze tylko podpis i odbiór kluczyków. Jak się okazało po urlopie pomysł z tranzakcją z „Wypożyczalnia samochodów Gdańsk” było trafem w dziesiątkę.

Imię i nazwisko:
Treść komentarza
 
budownictwo - radio w samochodzie - o2 optix - Wilcze prawo: 1983 - Egzorcyzmy Emily Rose Online