2009-09-11
Wydawać by się mogło, że urządzanie nowego biura to bardzo przyjemna rzecz. Być może, ale nie wtedy, gdy dekorator zrobił sobie wolne a za jego robotę wzięły się dwie sekretarki. Oczywiście każda miała inną wizję. Jedna chciała kupić skórzane meble pokojowe, druga stawiała na ekologię. Dla jednej to były tylko meble:kanapy czy fotele mogły być czymkolwiek, byleby dało się na tym siedzieć. Druga absolutnie się na to nie godziła i miała wizję dopracowaną w każdym szczególe. Jedna chciała kupić meble systemowe, bo przynajmniej będą pasować jedne do drugich, ale nie, bo przecież to już jest nie modne, a nasze biuro musi wyglądać reprezentacyjnie. To było straszne i nie dało się tego słuchać. A musiałam, bo miałam zająć się sporządzeniem faktur na to wszystko. Jedna pani wyraźnie żądała ode mnie, że jeśli kupią meble systemowe, to mam na fakturze zaznaczyć, że to nie ona wpadła na ten przedni pomysł. Druga z kolei krzyczała na mnie, że meble pokojowe są najważniejsze, i nie mam im teraz zawracać głowy jakimiś fakturami, kiedy one tak poważnie dyskutują o przyszłości swojej i swego szefa. Ten to by chyba dostał zawału, gdyby widział jakie wchodziły w grę meble:kanapy miały być białe, albo w kropki, koniecznie kolorowe. Panie prawie się pozabijały, a przy okazji nie doprowadziły swego szefa do zawału. Ostatecznie wzięłam sprawy w swoje ręce i zaczęłam im doradzać. Mówiłam do czego nadają się meble systemowe, i czy naprawdę są im takie potrzebne. Czy może jednak wystarczą im zwykłe meble pokojowe, tylko z jakimś ciekawym obiciem, kolorem, fasonem. Niech się zdecydują i jasno określą jakie chcą meble: kanapy mają być w końcu skórzane czy ekologiczne. One pomogą sobie i mi, jeśli nie będą krzyczeć tylko spokojnie porozmawiają o wnętrzach. Na końcu nic nie kupiły tylko wyzywały swego szefa. Powiedziały że sam sobie przyjedzie. I pojechały. Tydzień później pojawiły się w towarzystwie swego szefa.
Komentarzy (0)