2009-09-24
Zauważyłam ostatnio wśród młodych ludzi nową modę na noszenie koszulek z różnymi mało zrozumiałymi napisami. Najczęściej widuję takie inskrypcje jak Flex, Flock czy Termotransfer. Początkowo nie zwracałam na nie większej uwagi, ale kiedy zauważyłam, że koszulkę z takim napisem nosi chyba co drugi młody człowiek, którego mijam na ulicy, to zaczęłam zastanawiać się w czym rzecz. Często ostatnio zdarza mi się nie nadążać i przez to zaczynam już czuć się staro, chociaż nie skończyłam jeszcze nawet 40 lat. Ale najmłodsze pokolenie żyje chyba w jakimś innym świecie i często ciężko mi ten świat zrozumieć. Ale zaczęłam od koszulek z napisami Flex, Flock i Termotransfer. Z reguły, kiedy sama nie potrafię znaleźć odpowiedzi, zwracam się w takich sytuacjach do mojego nastoletniego syna, który z reguły orientuje się w sytuacji i potrafi mi wszystko w miarę składnie wytłumaczyć. Aż dziw bierze, że potrafimy jeszcze ze sobą rozmawiać, bo kiedy słyszę jego wymianę zdań z kolegami, to zastanawiam się szczerze mówiąc jakiego języka używają, bo na pewno nie jest to język polski mi znany. Ale mniejsza z tym. Najważniejsze, że dowiedziałam się wreszcie co to jest Flex, Flock i Termotransfer lotus. Okazało się, że są to firmy produkujące koszulki. Nic więc dziwnego, że ich nazwy znajdują się na tych koszulkach. Ale nie zmienia to faktu, że wydaje mi się to dziwne, bo po pierwsze nigdy o takich firmach nie słyszałam, a po drugie określenia te kojarzyły mi się zawsze z czymś innym. Wprawdzie też z koszulkami, ale w jakimś innym kontekście. Ale w sumie nie będę się na ten temat wypowiadać, bo jak już wspomniałam świat idzie do przodu, a ja najwyraźniej za nim nie nadążam. Tak jest w tym właśnie przypadku. Wprawdzie wiedza taka nie jest mi do niczego potrzebna, ale ja generalnie lubię wiedzieć co się wokół mnie dzieje. W każdym bądź razie role się odwróciły i teraz to syn służy mi swoją wiedzą.
Komentarzy (0)